Szkoła driftuSzkoła driftu Warszawa

Szkoła driftu Warszawa

by
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Szkoła driftu po godzinach

Czy szkoła driftu, to dobra inwestycja, jeśli jesteś nieśmiałą, początkującą „panią psycholog”, która samochodu używa tylko do podróży na uczelnię i do niedzielnych wycieczek za miasto?
Moja odpowiedź brzmi: tak! I w kilku zdaniach opowiem Wam, jak nauka driftu wpłynęła na moje życie i kontakty z innymi.

To prawda, że na psychologię idą ci, którzy próbują uporać się z własnymi problemami. Wybrałam ten kierunek, bo jestem nieśmiała i miałam nadzieję, że spotkam tu miłych, otwartych ludzi, z którymi łatwo nawiążę kontakt. Nic bardziej mylnego! Przemierzając więc smotnie, korytarze pełne introwertyków, zobaczyłam oldschoolowy plakat: „Szkoła driftu! Jak driftem przelecieć przez świat? I dalej: nauka driftu dla nieśmiałych”.
Dosyć mogliście zdawałam sobie sprawę, co to jest drift. Ale wiedziałam na pewno, że ta szkoła driftu jest dla mnie.

Moja pierwsza nauka driftu miała odbyć się w poniedziałkowy wieczór po zajęciach. Byłam już dosyć zmęczona, po całym dniu, ale pomyślałam sobie:
„Jak każda szkoła, tak i szkoła driftu, zacznie się pewnie od teorii.”
Podjechałam na parking moim Matizem i spokojnym krokiem podeszłam do czarnego, sportowego auta mojego instruktora. Nawet nie wysiadł. Wystawił tylko rękę przez okno i powiedział z promiennym uśmiechem: „Jestem Max. Wskakuj do środka”. „Yyy hej… Anna…” wydukałam cicho. I podreptałam szpilkami do drzwi pasażera. „Jest z pięć lat ode mnie młodszy! On w ogóle ma prawo jazdy?” – huczało w mojej głowie. “Czy ta szkoła driftu jest prawdziwa?!” Ledwo zamknęłam drzwi, Max ruszył z piskiem opon. Znalazłam się w pędzącej i ryczącej karuzeli i nawet nie usłyszałam, że drę się w niebogłosy! Moja torebka i jej zawartość latały po całym samochodzie. A mój krzyk zaczął przechodzić w coraz radośniejszy śmiech. Po dziesięciu minutach Max zatrzymał się, a w mojej głowie panowała przecudowna, cicha pustka zen.
„No. To tak wygląda nauka driftu dla nieśmiałych.” – powiedział patrząc na mnie z tym swoim wielkim uśmiechem. „Zainteresowana? “
“Yhy” – wydukałam po raz ostatni i tak rozpoczęła się moja przygoda pod wezwaniem: „nauka driftu”.
Zmieniłam samochód na Mondeo V6. I teraz, jak chcę przełamać z kimś lody, zabieram go na krótką przejażdżkę.
Nauka driftu zawsze działa!

Zobacz także pozostałe artykuły:

Back to Top