Kurs driftu

by
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Czego nauczy Cię drift?

Kiedyś myślałam, że nauka driftu to kurs egzotycznego tańca. I z biegiem czasu przekonałam się, że aż tak bardzo nie odbiegałam od prawdy. Ponieważ to, jak wygląda prawdziwa szkoła driftu, pokazał mi mój egzotyczny kochanek.
Bo, czyż może być coś bardziej egzotycznego, niż seksowny warszawski taksówkarz?

Poznaliśmy się przez przypadek. Pewnej nudnej nocy na dyspozytorni pocieszałam „kolegę” w smsach, z powodu beznadziejnego zlecenia. A ponieważ sama uwielbiam prowadzić, nasza rozmowa szybko przerodziła się w sprzeczkę, od czego powinna zacząć się nauka driftu. Od gwałtownego zaciągnięcia ręcznego, to wiadomo. Ale jak przełamać w adepcie tej sztuki pierwotny lęk? Od tego miała się zacząć szkoła driftu, którą w dwa wieczory później miałam rozpocząć u mojego „kolegi” z korporacji.

Czekałam na niego na pustym, oświetlonym parkingu. Gdy z rynkiem v8 wjechał na asfalt, zataczając przede mną koła kurzu. To była prawdziwa szkoła driftu i precyzji. Zatrzymał się tuż obok moich stóp. Otworzył drzwi kierowcy, złapał mnie w pasie i przerzucił przez swoje kolana. „Pierwsza nauka driftu: Driftu nie da się nauczyć, trzeba mieć to we krwi.” Zaśmiał się i pocałował mnie namiętnie. A potem przerzucił na siedzenie pasażera, jakbym nic nie ważyła.
Ruszył z pieskiem opon. Ogłuszył mnie ryk silnika, ale miałam wrażenie, że głośniej bije moje serce. Pędziliśmy po pustym parkingu. Wziął moją rękę, położył na twardym drążku hamulca i gwałtownie zaciągnął ręczny. To była prawdziwa szkoła driftu!
Moja nauka driftu trwa do dziś i nadal, za każdym razem, przyspiesza mi serce. Ale tamtego wieczoru, mój dziki „kolega”, uciszył we mnie ten pierwotny lęk.

Zobacz także pozostałe artykuły:

Back to Top